W dniu 10 czerwca przekazaliśmy nasze uwagi do projektu rozporządzenia zmieniającego podstawę programową dla szkół podstawowych w zakresie dotyczącym wprowadzenia nowego obowiązkowego przedmiotu "Edukacja Zdrowotna". Niżej treść naszego pisma:
Szanowni Państwo,
w imieniu 24676 sygnatariuszy apelu „Nie chcemy „edukacji zdrowotnej” ingerującej w sferę wartości!” pragnę przekazać uwagi do opublikowanego 21.05. br. projektu rozporządzenia Ministra Edukacji zmieniającego rozporządzenie w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym
Nasze uwagi dotyczą przedmiotów „edukacja zdrowotna” i „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”.
Uwagi ogólne
Uczynienie zagadnień dotyczących „zdrowia seksualnego” nieobowiązkowymi jest krokiem w dobrą stronę, jednak zdecydowanie niewystarczającym.
Podstawa programowa „edukacji zdrowotnej”, nawet po wyodrębnieniu części dotyczącej seksualności, dalej wykracza poza kwestie czysto zdrowotne, poruszając w dziale „zdrowie społeczne” kwestie związane z rodziną i budowaniem związków dwóch osób. Są to zagadnienia dotyczące najważniejszych sfer życia każdego człowieka, które bardzo mocno powiązane są z systemem wyznawanych wartości, dlatego jakakolwiek ingerencja w tą sferę w ramach zajęć edukacyjnych powinna odbywać się w porozumieniu i za zgodą z rodziców. Art. 48 ust. 1 Konstytucji gwarantuje, że „rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”, a art. 53 ust. 3, że „rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami”. Dotychczas to prawo było szanowane – „wychowanie do życia w rodzinie” oraz „edukacja zdrowotna” były przedmiotami nieobowiązkowymi. Jeśli rodzice uważali, że poruszane treści stoją w sprzeczności z tym, jak chcą wychowywać dziecko, mogli nie posyłać go na zajęcia. Wprowadzenie „edukacji zdrowotnej” jako przedmiotu obowiązkowego, w formule określonej w projekcie rozporządzenia, stanowiłoby naruszenie naszych konstytucyjnych praw jako rodziców, dlatego stanowczo przeciwko temu protestujemy.
Omawiając tematykę „zdrowia społecznego” nie da się jedynie prezentować wiedzy naukowej, gdyż bardzo silnie dotyka światopoglądu i wartości. Nie da się uciec od oceny różnych modeli rodziny i relacji, m.in. małżeństw kościelnych, małżeństw cywilnych, konkubinatów, rozwodów, wchodzenia w nowe związki, decyzji o wielodzietności lub bezdzietności.
Autorzy podstawy programowej „edukacji zdrowotnej” pozornie próbowali zachować neutralność, nie wskazując pożądanych wzorców oraz nie oceniając różnych decyzji, które podejmują ludzie. Jednak równe traktowanie decyzji prorodzinnych i antyrodzinnych, też jest formą ustosunkowania się do tematu i tworzy bardzo szkodliwy przekaz. Zamiast rozwijać w uczniach pragnienie budowania trwałych więzi małżeńskich i rodzinnych, uczą się w ten sposób akceptacji dla konkubinatów i innych nietrwałych modeli relacji.
Szkoła powinna wspomagać rodziców w wychowywaniu dzieci, a nie propagować wartości sprzeczne z tym, co oni chcą przekazywać dzieciom. Oczekujemy wycofania się z tych planów i poszanowania konstytucyjnego prawa rodziców do wychowywania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami.
Zwracamy ponadto uwagę na konieczność doprecyzowania szeregu zapisów w podstawie programowej. Podstawa programowa przedmiotu, budząca tak ogromne emocje, nie powinna pozostawiać żadnych niedomówień. Dla rodziców powinno być jasne, czego mogą się spodziewać. Tymczasem, podstawa programowa „edukacji zdrowotnej” zawiera kilka bardzo ogólnych zapisów, które choć z pozoru brzmią niewinnie, rodzą obawy u części rodziców, że będą wykorzystane do przekazywania dzieciom i młodzieży szkodliwych treści. Te obawy łatwo rozwiać precyzując wątpliwe zapisy.
Apelujemy także o wprowadzenie zmian do podstawy programowej nowego przedmiotu "edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne", jako że jest ona sprzeczna z systemem wartości, w którym wielu rodziców chce wychować swoje dzieci.
„Edukacja zdrowotna” ma potencjał, by być niezwykle pożytecznym przedmiotem. Nie powinna w ogóle wzbudzać kontrowersji. Warunkiem koniecznym jest jednak poszanowanie różnych wrażliwości oraz poglądów rodziców i skupienie się wyłącznie na kwestiach medycznych i profilaktycznych: zdrowiu fizycznym, prawidłowym odżywianiu, aktywności fizycznej i higienie cyfrowej. Oczekujemy całkowitego zrezygnowania z poruszania w ramach przedmiotu zagadnień, ingerujących w sferę wartości.
Podstawa programowa powinna być uzgodniona w dialogu z rodzicami reprezentującymi różną wrażliwość i różne wartości – w innym przypadku generować będzie ogromne konflikty. Obawiamy się, że pod kątem nowego roku może być na to za późno, dlatego postulujemy by w roku 2026/27 przedmiot jako całość pozostał nieobowiązkowy.
Szczegółowe uwagi
„Dział zdrowie społeczne”
W ramach przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” jako fundament rodziny ukazywane było małżeństwo. Jednym z celów nauczania było „uświadomienie i uzasadnienie potrzeby przygotowania do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny”. W podstawie programowej WDŻ dla szkół podstawowych zapisano m.in. że uczeń ma „wiedzieć, co składa się na dojrzałość do małżeństwa i założenia rodziny; znać kryteria wyboru współmałżonka, motywy zawierania małżeństwa i czynniki warunkujące trwałość i powodzenie relacji małżeńskiej i rodzinnej”, „rozumieć wartość trwałości małżeństwa dla dobra rodziny”, „potrafić wymienić i uzasadnić normy chroniące życie małżeńskie i rodzinne oraz sprzeciwić się naciskom skłaniającym do ich łamania”.
W ramach „edukacji zdrowotnej” całkowicie zrezygnowano z omawiania tej tematyki.
Sporo uwagi poświęca się tematowi rodziny, ale nie wiąże się go z małżeństwem. W podstawie programowej dla szkół podstawowych słowo „małżeństwo” nie pojawia się ani razu! Mowa jest jedynie o „miłości dojrzałej”. Niestety nie wiadomo czym ma być ta miłość dojrzała.
Podstawa programowa całkowicie pomija temat wierności małżeńskiej oraz budowania trwałej rodziny, nie wskazując pożądanego wzorca w tym zakresie. Zamiast tego dzieci i młodzież są oswajane z różnymi formami związków pozamałżeńskich, które omawiane są w równorzędny sposób do związków małżeńskich. Uczeń ma „opisywać zmiany mogące występować w rodzinach, w tym separację, rozwód oraz wejście rodziców w nowe związki”. Taki zapis nie budziłby kontrowersji, gdyby program jednocześnie kładł wyraźny nacisk na przygotowanie młodych ludzi do życia w małżeństwie i ukazywał jego wartość. Tak się jednak nie dzieje.
Mówienie o rozwodach i wchodzeniu rodziców w nowe związki bez wskazywania wiernego małżeństwa jako pożądanego wzorca tworzyć będzie przekaz, że takie decyzje są czymś neutralnym i akceptowalnym.
Jak już wcześniej zaznaczyliśmy, kwestie dotyczące rodziny i relacji, nie mogą być poruszane na przedmiocie obowiązkowym, gdyż stanowiłoby to naruszenie 48 art. Konstytucji. Polacy radykalnie różnią się podejściem do tematu i mają prawo wychowywać dzieci zgodnie z wyznawanymi przez siebie wartościami. Niemniej, jeśli takie treści byłyby przewidziane na przedmiocie nieobowiązkowym, to program powinien kierować się art. 18 Konstytucji, przyznającemu małżeństwu nadrzędną rangę, prawem oświatowym, które w preambule nakazuje respektowanie wartości chrześcijańskich oraz promować postawy najbardziej korzystne społecznie.
Gdy mowa o rodzinie, nie można pomijać wskazywania małżeństwa jako jego fundamentu, gdyż małżeństwo gwarantuje dzieciom optymalne środowisko rozwoju i zapewnia instytucjonalną stabilność opartą na zobowiązaniu i odpowiedzialności prawnej. Należy też wskazywać na wartość wierności małżeńskiej. Rozpad małżeństwa i rodziny przynosi negatywne skutki zarówno dla porzucanych małżonków jak i dzieci. Negatywne konsekwencje obejmują m.in. odbieranie poczucia bezpieczeństwa, zaburzenia emocjonalne (lęk, złość, poczucie winy), problemy fizyczne i psychosomatyczne, trudności w relacjach. Warto wśród młodych rozwijać pragnienie budowy wiernego małżeństwa, aby taki los nie stal się ich udziałem. Przecież jeśli ktoś traktuje rozwód jako coś neutralnego, to w momencie kryzysu może zabraknąć mu woli, aby zawalczyć o małżeństwo. Separacja może być oczywiście czasem konieczna, gdy w rodzinie dochodzi do przemocy albo gdy któryś z rodziców jest uzależniony od alkoholu, niemniej to nie są najczęstsze przyczyny rozpadu rodzin.
Rozmowy z uczniami klas IV-VI o możliwości rozpadu rodziny, mogą generować ponadto wśród nich niepotrzebny lęk. Dzieci mogą później zacząć postrzegać zwykłą kłótnię rodziców jako zapowiedź rozwodu.
Krytycznie należy ocenić też sformułowany w podstawie programowej cel kształcenia: „budowanie relacji opartych na wartości zdrowia, godności, szacunku i tolerancji na wszystkich etapach życia”. Dzieci i młodzież powinny się uczyć budować relacje oparte na odpowiedzialności i miłości, która jest czymś dużo większym niż godność oraz szacunek i która wymaga braku tolerancji dla niewłaściwych postaw drugiej osoby.
Niejednoznaczne zapisy, które wymagają doprecyzowania
Pojęcie „miłość dojrzała” nie jest jedynym, które wymaga doprecyzowania. W dziale Internet i profilaktyka uzależnień .zapisano: „Uczeń omawia zagrożenia wynikające z niewłaściwego używania technologii informacyjno-komunikacyjnych, w tym cyberprzemoc, hejt i mowę nienawiści”. Popieramy uczenie młodzieży szacunku do każdego człowieka bez względu na jego cechy czy poglądy oraz uczulenie na zjawisko hejtu. Jednocześnie mamy obawy w związku z tym, że pojęcie „mowy nienawiści” w debacie publicznej używane jest wyłącznie przez jedną, lewicowo-liberalną stronę sporu, która posługuje się nim nie tyle do zwracania uwagi na rzeczywiste przykłady nienawiści, ale która określa w ten sposób przede wszystkim krytykę swoich postulatów. Za „mowę nienawiści” przez środowisko liberalno-lewicowe nie były uznawane wulgarne hasła głoszone w czasie „czarnych protestów” czy też wulgaryzmy ukryte za ośmioma gwiazdkami, uderzające w nielubianą partię polityczną, za to był za nią uznawany choćby sprzeciw wobec "małżeństw" jednopłciowych czy udziału mężczyzn w kobiecych zawodach sportowych. Czy również tutaj pojęcie to będzie interpretowane w taki sposób? Ten zapis wymaga doprecyzowania.
Nasze obawy wzbudza też sformułowany w dziale „dojrzewanie” zapis „uczeń identyfikuje zmiany dotyczące dojrzewania należące do normy medycznej”. Być może te obawy są na wyrost, ale pamiętamy że w pierwszej wersji podstawy programowej w 2024 r., jako przykład zachowania należącego do normy medycznej, wskazywano masturbację. Wolelibyśmy mieć pewność, że podobna interpretacja nie zostanie utrzymana, dlatego pojęcie „normy medycznej” powinno zostać doprecyzowane.
„Edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”
Doceniamy, że przedmiot ten ma nie być obowiązkowy, niemniej podkreślamy konieczność zmiany podstawy programowej, którą postrzegamy jako szkodliwą.
Niestety musimy powtórzyć wiele uwag, na które zwracaliśmy uwagę w 2024 r., gdy opublikowali Państwo pierwszy projekt podstawy programowej „edukacji zdrowotnej”, obejmujący „zdrowie seksualne”.
Podstawa programowa wielokrotnie posługuje się pojęciem „zdrowie seksualne” m.in. uczniowie już w IV klasie mają „omawiać pojęcie zdrowia seksualnego i jego wpływ na harmonijny rozwój człowieka przez całe życie”. Niestety, nigdzie nie jest wyjaśnione jak ma być rozumiane to pojęcie.
W świetle definicji Światowej Organizacji Zdrowia, na którą w swoich różnych opracowaniach powołuje się autor podstawy programowej prof. Zbigniew Izdebski, „zdrowie seksualne jest stanem fizycznego, emocjonalnego, psychicznego i społecznego dobrego samopoczucia w odniesieniu do seksualności. Nie jest to tylko brak choroby, zaburzenia czy kalectwa. Zdrowie seksualne wymaga pozytywnego i pełnego szacunku podejścia do seksualności i partnerskich relacji seksualnych, a także możliwości posiadania przyjemnych i bezpiecznych doświadczeń seksualnych, bez przymusu, dyskryminacji i przemocy”.
Czy tak ma być rozumiane to pojęcie także w ramach „edukacji zdrowotnej”?
Dzieci w wieku 10-12 lat potrzebują przestrzeni, w której mogą beztrosko się rozwijać, odkrywać świat i uczyć się, będąc wolnymi od problemów osób dorosłych, budując relacje i komunikując się na sposób właściwy dla swojego wieku. To nie powinien być czas na rozmowy o przyjemnych doświadczeniach seksualnych i partnerskich relacjach seksualnych. Taka tematyka nie powinna pojawiać się też i w starszych klasach szkoły podstawowej.
Krytycznie oceniamy omawianie seksualności w oderwaniu od kontekstu społecznego oraz zmarginalizowanie tematyki szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej. Do 2025 r. ramą nauczania tematyki seksualności w polskiej szkole była rodzina, a kryterium oceny aktywności seksualnej – miłość i trwały związek poświadczony przysięgą małżeńską. Podstawa programowa wychowania do życia w rodzinie dla uczniów szkół podstawowych umiejscawiała seksualność w kontekście małżeństwa i rodziny oraz nastawiona była na uczenie młodzieży, że nastoletni wiek nie jest odpowiednim na podejmowanie współżycia seksualnego („Uczeń przedstawia przyczyny, skutki i profilaktykę przedwczesnej inicjacji seksualnej”; „Uczeń potrafi wymienić argumenty biomedyczne, psychologiczne, społeczne i moralne za inicjacją seksualną w małżeństwie”). Bardzo silny nacisk kładziono na naukę odpowiedzialności („Uczeń rozumie znaczenie odpowiedzialności w przeżywaniu własnej płciowości oraz budowaniu trwałych i szczęśliwych więzi”; „Uczeń charakteryzuje związek istniejący pomiędzy aktywnością seksualną a miłością i odpowiedzialnością”), za cel stawiając wzrastanie młodzieży we właściwych postawach.
W edukacji zdrowotnej ramą nauczania o seksualności ma być „zdrowie seksualne”, a w zasadzie ukrywająca się za tym hasłem przyjemność seksualna. Kryterium oceny aktywności seksualnej jest „świadoma zgoda”. Omawianie szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej zostało zmarginalizowane – pojawia się jedynie jedno zdanie „uczeń wymienia konsekwencje przedwczesnej inicjacji seksualnej”. Dzieciom nie będzie się już mówić, że współżycie seksualne powinno wiązać się z małżeństwem i wierną miłością na całe życie. Ba! Nie będzie się mówić, że w ogóle musi być związane z miłością i trwałym związkiem.
Przekazywanie dzieciom, że współżycie seksualne jest akceptowalne, byle było świadome i dobrowolne, a taki wydźwięk ma akcentowanie „świadomej zgody” jako jedynego wymagania dotyczącego aktywności seksualnej, jest antywychowawcze. Jakakolwiek aktywność seksualna w nastoletnim wieku jest szkodliwa. Prowadzić może nie tylko do niechcianych ciąż, ale też do bardzo szkodliwych konsekwencji duchowych, moralnych, psychicznych i społecznych, m.in. uzależnień, zranień, zniszczonych więzi z samym sobą, z drugim człowiekiem i Bogiem oraz utrudniać będzie budowanie szczęśliwych rodzin i wiernych małżeństw w przyszłości.
Uważamy też za konieczne, by doprecyzowane zostało w jaki sposób oraz w jakim kontekście omawiane będą pojęcia tożsamości płciowej oraz orientacji psychoseksualnej. Przykładowo, rodzice mają prawo wiedzieć, czy szkoła uczyć będzie ich dzieci, że do chłopców identyfikujących się jako dziewczynki należy zwracać się damskim imieniem, pozwalać im na korzystanie z damskich toalet i wspierać ich tranzycję, czy raczej szkoła będzie uczyć, że jest to zaburzenie i wspierać proces identyfikacji z własną płcią?
Wreszcie za konieczne uznajemy zmianę jednego z celów przedmiotu, którym ma być „przygotowywanie do świadomego pełnienia ról społecznych, w szczególności partnera, małżonka i rodzica”. Jak już zauważyliśmy wcześniej, program szkolny nie powinien zrównywać małżeństw i konkubinatów, nie powinien zachęcać młodzieży do pełnienia roli partnera, ale do pełnienia roli małżonka.
Podsumowując: zaproponowane w podstawie programowej omawianie tematyki wykraczającej poza tematykę czysto zdrowotną, poruszanie kwestii związanych z rodziną, małżeństwem i innymi relacjami, powoduje, że przedmiot „edukacja zdrowotna” nie może być obowiązkowy. Apelujemy jednocześnie o zmianę wielu zapisów podstawy programowej „edukacji zdrowotnej” oraz „edukacji zdrowotnej – zdrowie seksualne”. Nawet, jeśli oba przedmioty byłyby nieobowiązkowe, nie mogą przekazywać szkodliwych treści.